  ### Spotkanie z Hanną Pikulską – o filmie *Untangling*, twórczości i Szczecinie

W ramach cyklu spotkań filmowych odbyło się wyjątkowe wydarzenie – pokaz filmu *Untangling* oraz rozmowa z jego reżyserką, Hanną Pikulską. Spotkanie wypełniły pytania publiczności, refleksje nad symboliką i procesem twórczym oraz dyskusje o roli Szczecina w kulturze filmowej.

Słuchajcie, dzisiaj będzie inaczej, bo do mikrofonu, bo mówię dla wywalców środowych ze względu na na to, że nagrywamy dzisiejsze spotkanie, a też transmitujemy. Także jeśli podeślacie linka do waszych bliskich to mogą to obejrzeć na żywo albo sobie później do tego wrócicie. Opowiadam dlatego, że kiedy będziecie zadawać pytania to ja będę do was podchodził. Prośba też ewentualnie o podniesienie ręki. , szybko jeszcze patrzę, czy wszystko jest gotowe. Dobrze, to witam, witam już bardziej bardzo oficjalnie Hannę Pikulską, reżyserkę filmu, którą przed chwilą mieliście okazję zobaczyć. , Hanna, jak wspomniałem już, już kiedyś u nas gościła mniej mniej oficjalnie z ekipą filmową i stąd nasza relacja i i pomysł, by włączyć w cykl siedmiu spotkań. Krótko tylko przypomnę, bo rozpoczęliśmy świętowanie 80lecia polskiego Szczecina już w czerwcu spotkaniem z fotografami panną Anną Niemiec i Szymonem Pogranicznym. Później był koncert Waldemara i jego grupy w ten sposób, żeśmy świętowali, zastanawiali się nad miejscem, w którym żyjemy. Przyszło nam żyć. Później mieliśmy spotkanie o markach miejsca z Szymonem Jerzem i Anną Szerymietewą z Moskwy, która opowiedziała nam o porcelanie. Następnie trzech architektów, pan Marek Orłowski, Piotr Mc oraz Krzysztof Chrapek zastanawiali, opowiedzieli nam o mieście przez pryzmat architektury, ich pasji, bo architektura. Później mieliśmy koncert The Cherics Macieja, który działa tutaj w fundacji i i bardzo pomaga. I dzisiaj ostatnie spotkanie, siódme i ostatnia artystka. Policzyłem, bo w projekcie jakoś zobowiązałem się, że włączę co najmniej dziewięciu lokalnych artystów do tego działania, nie wiedząc z czym się na co się porywam, ale policzyłem, że łącznie było 18. Także Hanna dzisiaj jest 18 artystką jeszcze pochodzącą ze Szczecina. Opowiadam o tym dlatego, że zachęcam was do zajrzenia, żeby zajrzeć na nasz profil Youtubowy. Rejestrujemy, rejestrujemy te wszystkie spotkania. Można dzięki temu sobie spokojnie do tego wrócić. sięgnąć, szczególnie jeśli wam się dzisiaj spodoba, a dzisiaj wszyscy współtworzymy to spotkanie. Tyle mojego gadania. Chciałbym to spotkanie oddać Hannie oraz zasadą środowych spotkań filmowych, na które zapraszam. są co tydzień. Zapraszam młodzież z pałacu z Pałacu Młodzieży. Zasadą, którą narzuciła młodzież z LO2 półtora roku temu, już chyba dwa nawet, było to, że oni wybierają film i oni prowadzą w dyskusję i i to była bardzo fajna pomoc z ich strony, na co liczę ponownie. Także zgłaszajcie proszę filmy. A dzisiaj może nie mieliście możliwości wyboru filmu, bo on wynikał z programu obchodów, ale macie możliwość prowadzenia dyskusji, zadawania pytań. Co więcej, do samej twórczyni. Także oddaję głos Hannie i oddaję wam głos. Dziękuję bardzo za zaproszenie. Zastanawiam się co powiedzieć o filmie, chociaż naprawdę bardziej mnie interesuje co wy myślicie o skończonym dziele. Czy ma ktoś jakieś pytania dotyczące filmu? Oczywiście. Czy naprawdę nie miałaś chociaż trochę tej kasy, żeby pojechać do Berlina i zrobić tych kilka zdjęć w autobusie? bo te szczecińskie autobusy mnie to strasznie raziły po prostu, wiesz? I te szczecińskie ulice też, więc także takie drobno, drobne pytanie. , ale to samo, to samo powiedział Krzysztof na premierze, nie? Przy przy przy takim małym filmie. Nie, nie było, nie było pieniędzy, nie było kasy, żeby pojechać i zrobić gdzieś indziej. To jest film dyplomowy. , znaczy można powiedzieć, ponieważ moje studia akurat przypadły na 2020 rok, zakończenie moich studiów, więc nigdy naprawdę nie miałam okazji zrobić filmu dyplomowego, więc jest to taki mój film dyplomowy już po szkole, bo nasze studia zostały odwołane w trakcie pandemii, więc nikt na naszym roku nie miał takiej możliwości. A jakie to były studia? Jaki to był kierunek? To była to była produkcja filmowa, reżyseria, scenari pisarstwo. Studiowałam w Londynie na University of Westminster i dwa lata tylko. rozumiem. Trzy. Trzy. Aha. Czyli właściwie jakbyś robiła baka laureat, po prostu coś w tym stylu, nie? . Licencjat. . A już przechodząc do filmu powiem, że że mnie najbardziej nie podobało się to, jak poprowadziłaś aktorów tej w tej scenie zasadniczej, czyli w tej scenie, kiedy ona oni wracają do Szczecina i i po prostu już są w tym domu i meblują się, że powiem, na nowo. Znaczy właściwie ona się mebluje, ? mianowicie oni są bardzo jacyś tacy zestresowani. Rozumiem, że sytuacja rozstania nie jest zbyt taka miła, ale mimo wszystko o ile na przykład to ich zestresowanie przy tych pierwszych randkach, jest bardzo dobrze pasuje, ? bo zazwyczaj tacy jesteśmy. Jeśli spotykamy nowego człowieka, się w nim zakochujemy, jesteśmy młodzi, to to często jesteśmy bardzo zestresowani. Nie wiemy jak rozmawiać z tym drugim człowiekiem, nie? Czy z dziewczyną, czy z chłopakiem. Natomiast kiedy już mamy za sobą ten kilkuletni taki związek to jesteśmy już jesteśmy już bardzo swobodni. Tym bardzie, że oni jak słyszę nie rozstali się w jakimś gniewie. Bo gdyby jeszcze rozstali się w gniewie, to można powiedzieć, że okej, dobra, jest dużo wnieniści w nich, że boją się jednego słowa powiedzieć, żeby nie nie wywołać kolejnej burzy, nie? Bo bywa czasami przecież. Natomiast tutaj jest zupełnie inna sytuacja i oni po prostu byli tacy bardzo oboje byli tacy zestresowani, się w ogóle pierwszy raz spotkali. Dlaczego wyszło? To rozumiem, że to było twoje prowadzenie ich. . Nie, to oni zostali poprowadzeni i też to zostało napisane, ponieważ ponieważ główny bohater Feliks, wydaje mi się, dopisałam, że ale też interesuje mnie wasz odbiór. On się stresuje samo jak w przypadku pierwszego spotkania, ponieważ ewidentnie zależy mu na tej relacji i żeby ona dalej trwała. Pomaga swojej byłej dziewczynie się przeprowadzić z jednego miasta do drugiego, a mógłby powiedzieć, żeby się przeprowadzała sama. Więc w pewnym sensie, że powiem, ma dużo do stracenia. że samo jak gdy relacja się zaczyna, relacja może być bądź nie być. W przypadku, w którym próbujemy kogoś odzyskać jest podobny stres, ponieważ relacja może być bądź bądź nie być. I myślę, że dla niego to jest wciąż w takim w takiej dość szarej strefie, że może chciałby, ale się boi. ale nie widać po nim, że on chce ją odzyskać. Widać, że żałuje, że to masz rację, ale nie ma nie robi nic takiego. Oprócz tego oczywiście, że ją podwozi do Szczecina, ? Chociaż w pewnym sensie pomaga jej odejść w ten więc strzela sobie trochę w kolano, nie? Ale nie ma tam, on nic nie robi takiego, żeby żeby po owszem, wywołuje pewne wspomnienia, , które według niego powinny być pozytywne, ale nie ma poza tym nic takiego, co sprawiłoby, że on chce jednak mi się wydaje, że facet inaczej by się zachowywał, gdyby chciał jednak, żeby ten związek trwał w dalszym ciągu. To po pierwsze, a po drugie nie powiedziałaś mi dlaczego ona z kolei, bo się załadałem nawet, że masz rację, że on się zachowuje, bo jednak nie chce się rozstać, to dlaczego ona, bo ona rozumiem, że chce się rozstać. . powód, dla którego ona się w taki sposób zachowuje. , kiedy kiedy potrzebujemy pomocy kogoś, od kogo byśmy może już nie chcieli tej pomocy brać, czy może czujemy poczucie winy w stosunku do tego, że potrzebujemy tej pomocy, a niekoniecznie może ta konkretna osoba, która nam tej pomocy może udzielić. i jest to taka dość trudna sytuacja. Wydaje mi się, że ona by raczej chciała już nie musieć prosić o pomoc, więc to jest takie dość m ja w tym widziałam poczucie winy i dyskomfortu, że ona wciąż musi z powodu swojej sytuacji. Olek, proszę bardzo. A ja mam takie pytanie, bo ogólnie oni się chyba w Niemczech poznali, jak dobrze rozumiem. ? To czemu oni po angielsku mówili, a nie po niemiecku? ponieważ dziewczyna nie umiała mówić po niemiecku, bo to jest jakiś może mały detal, może niezbyt widoczny, ale ma karteczki na lodówce, ta która prawie spadła z tłumaczeniami z polskiego na niemiecki, więc mówili do siebie po angielsku. Był to jedyny język, który wspólnie, którym wspólnie mówili. I też to jest dla mnie ciekawe, że żadny z nich nie mówi w swoim ojczystym języku, więc na ile też się mogą rozumieć w pewnym sensie. A ta końcowa scena nad morzem to ona oznacza to, że jednak oni jednak już wrócili do siebie, czy to jest jako wspomnienie? To jest otwarte, ale moim zdaniem to jest wspomnienie. Czy to był pierwszy pani reżyserowany film? . taką skalę 20minową z ekipą 40osobową w produkcji, postprodukcji. To , to był taki pierwszy mój film reżyserowany na taką skalę. A długo mniej więcej robi się taki film? . Znaczy w momencie kiedy jest to film niezależny, niskobudżetowy i potrzeba wiele przysług, żeby taki film dokończyć, to może to zająć w przypadku akurat tego filmu, myśmy go robili z pisaniem scenariusza, z nagrywaniem go i z montowaniem. , trwało to 8 miesięcy. Oczywiście kiedy ma się kiedy ma się fundusze to może to być szybsze, ale zazwyczaj filmy krótkometrażowe ich nie mają. A skąd ogólnie taki pomysł? Pomysł Pomysł się wziął z tego, że bardzo mnie interesuje kwestia tego, gdzie jest gdzie jest dom. i i tego, że też szukamy dla siebie domu w drugim człowieku i czasami go znajdujemy, czasami go nie znajdujemy. I chciałam po prostu poeksplorować to takie uczucie tęsknoty, kiedy nie wiesz do końca gdzie jest twoje miejsce. Krótki film to mało pytań. Nie, nie, nie. Zaraz będą pomocnicze. Ja swoją refleksję obejrzałem go dzisiaj drugi raz i bardziej go zobaczyłem niż jako organizatorowie zawsze mnie trochę spinają emocje związane z organizacją, żeby żarówki świeciły. Ale dzisiaj ten film ujął mnie ilością komunikacji, która była poza słowami. Bardzo ładnie to też zostało zil sfotografowane w tym sensie, że że złapać takie detale i żeby one były przekonające. Dzisiaj nie wiem czy zwróciliście uwagę jak tam dużo działo się bez słów. Jest takie proste, żeby to pokazać nawet jeśli ma się pomysł. , mam kilka zawsze jak prowadzimy dyskusji, kiedy film jest bardziej wymagający, to są pytania pomocnicze, które zawsze, zawsze pasują. Jednym z takim się nauczyłem, że zawsze można zapytać, które ujęcie wam się najbardziej podobało, czyli który moment wam się podobał, ale to kiedy jest dyskusja z salą. Ale też jeśli chcecie się podzielić refleksją, bo pamiętajcie, że te nasze spotkania są przede wszystkim opowiadaniem o tym jak oglądaliśmy ten film. Dzisiaj mamy wyjątkową okazję odpytać o film, o znaczenia i o kwestie techniczne. To też że trochę oddając też głos zebranym gościom naszym, może ktoś chciałby powiedzieć o ulubionej scenie albo o tym co go ujęło w tej historii. To ulubiona scena wtedy, kiedy się spotkali tam pierwszy raz. Słychać tutaj słychać, że pierwszy raz się spotkali tam obok przystankuściowego. , to też jest, też jest moja ulubiona scena. Myślę, że jest najbardziej efektywna a w całym filmie. Ktoś ma jeszcze tam przekazuje? A ja mam pytanie, a jestem pewna, że już nie jeden raz obejrzałaś ten film, bo sama go stworzyłaś. Może jest jakaś scena, które to właśnie tobie się nie podoba lub coś, co chciałyśbyś dodać lub na odwrót coś usunąć z tego filmu? O , na pewno wydaje mi się, że że mogłam napisać scenę kłótni inaczej. Interesowało mnie, kiedy tworzyłam ten film, zabutelkowanie konkretnego uczucia tęsknoty i i może melancholii bądź nostalgii, która się, którą czujemy, kiedy jesteśmy właśnie w takiej żałobie. A, a, ale oglądając ten film, m, czasami bym chciała, żeby że, żeby dokładnie jak ty powiedziałeś, żeby główny bohater trochę zawalczył, a tego bym od niego trochę bardziej chciała, ale ale on tego jak był pisany tego nie chciał robić, więc więc może teraz bym to napisała troszeczkę inaczej. A myślę, że może bym też się bardziej wsłuchała w w kobiecą perspektywę. Em, myślę, że myślę, że kiedy to pisałam, byłam bardzo ematyzowałam bardzo z głównym bohaterem, który jest mężczyzną, ale kiedy oglądam ten film, to mam wrażenie, że że można było jeszcze pogrzebać trochę trochę w niej, w jej motywacjach. Brakuje mi tego. Co oznaczało zwierzę, czyli ten kot w całym tym filmie? Co przedstawiało? Myślę, że taki główny punkt sporu. Jedno chce mieszkać z kotem, a drugie chce mieszkać bez kota. Jest to, jest to coś, co, co, co jest takim symbolem tego, że, że, że gdyby że gdyby do siebie wrócili i ze sobą zamieszkali, to to albo trzeba by kota wyrzucić przez okno, albo ktoś by się musiał albo musiałby się Feliks użerać z kotem i z jego włosami. W filmie tego nie było, ale kto by kto by wygrał ostatecznie kot musiałby się wyprowadzić czy Felik? . wydaje mi się, że wydaje mi się, że on się musiał wyprowadzić, bo bo się wyprowadziła ona od niego, więc więc kot chyba kot chyba wygrał tą tą walkę o przestrzeń terytorialną. Mówię o tym, bo u nas na wsi, na wsi, gdzie gdzie pomieszkuje przyszła kotka, urodziła trójkę i teraz były dramaty związane z tym, że trzeba było im znaleźć dom. Widziałem jak dużo w sercu moich córek potrafił ten kot sobie wygospodarować. Ale to też jest ciekawe w relacjach, bo to też zwracam się do do gości, szczególnie młodych, do tematu filmu, jakbyśmy spróbowali rozszyfrować o o czym o czym była ta historia. Na pewno o relacjach, bo powiedziałem to słowo, ale oddając wam głos, jak myślicie, o czym była ta historia? na pewno o rozstaniu. i takim głównym zgrzytem były poniekąd w sumie poglądy i charakter, bo mi się wydaje, że było przedstawione, że ta główna dziewczyna była dominowała tym związku, a ten Feliks jakoś smutnie trochę był. Taki też prostszy była, ona bardziej złożona. i że był zgrzyt między nimi, dlatego że trochę dochodziła w sumie bariera językowa taka, bo podejrzewam, że nie swojo się czuli, skoro żadne z nich nie mówi o swoim języku ojczystym. i w skrócie mówiąc to mi się wydaje, że o rozstaniu ten film był. A ja po prostu myślę, że ten film pokazywał taką takie prawdziwe życie po prostu, które się zaczęło od początku, bo się się skończyło jak większość na tym świecie. Zgadzam się z wami. Oboj, obojga. , . Obojkiem. Dokładnie. Widać, że już długo byłam za granicą, ale jeszcze nie mówisz. Jak to się u was mówi? A , jeszcze nie mówię. . . Słuchajcie, jakie jakie jeszcze pytania albo refleksje związane z filmem? A propos tej różnicy charakterów, o której tu kolega powiedział, nie poleciałaś trochę stereotypami polsko-niemieckimi? Polka, Polka romantyczka, a Niemiec taki poukładany, ? Bo widać po nim, że on już wie kiedy będzie studiował. On tam ciągle chyba coś coś tam jeszcze było chyba takie dwie możliw dwie jakieś sceny czy dwie jego wypowiedzi żeby wyraźnie było, że to jest taki typowy poukładany Niemiec podczas gdy ona właśnie jest gotowa na to, żeby dzisiaj pomalować szafki na czerwono, jutro pomalować na niebiesko, czyli taka trochę szalona, takie trochę stereotypowo, polsko-niemieckie różnice, nie? , można by to określić, jak o tym mówisz. Kiedy to pisałam, , charaktery były pierwsze, a później była narodowość. , więc wyszło jak na załączonym obrazku, ale nie był pisany pod jakiś niemiecki stereotyp. Na początku wiedziałam, że chciałabym, żeby to był właśnie ktoś, ktoś bardziej wycofany i poukładany, bo oni są oboje pogubieni, tylko po prostu mają inne sposoby po prostu prezentowania tego. Więc interesowała mnie ta różnica charakterów, a narodowość wynikała z tego, że żeby odwieźć kogoś do ich własnego kraju samochodem, to musi, że powiem, być na granicy ten kraj. A czy takie ten papierek do wyciągania herbaty, który był owiązany wokół ucha od kubka, miał jakieś znaczenie, czy to był po prostu jakiś taki drobny szczegół bez większego znaczenia? Więc polski polski tytuł tego filmu to jest rozplątanie i ten ten szczur od herbaty to był taki detal ważny, ponieważ w mojej głowie on Feliks zawsze zawiązuje ku ten ten szczur. na rączce od herbaty i wyrzucenie tego rozwiązanie i wyrzucenie tego tego szczura to jest trochę jak wyrzucenie i rozwiązanie relacji. Jest to taka metafora. Zwróciłeś uwagę. Ja też zabijam sobie myślę o o ciekawe czy to coś znaczy czy to coś ze mną jest nie czy coś z nim jest nie także się trochę zaniepokoiłam czekałam na odpowiedź co to oznacza myślę że wszystko z panią w porządku ja też zawiązuję a propos czami jest coś w porządku to ostatni nasz gość poeta ksiądz Jan przedstawił nam swój tomik i mówi że gdzieś odczytał w źródłach tam nie pamiętam czy to był 18 czy XI wiek że właśnie takim standardowym pytaniem lekarza było czy zaczął pisać wiersze bo to oznaczało chorobę psychiczną się przedstawił nam nasz gość wszystko w porządku najwyżej coś się w nas dzieje. Jak tam z kolejnymi pytaniami? Czy się zrodziły urodziły? Widzę tył sali tutaj jeszcze. Proszę bardzo. Tam była scena z bilarda i czy jak to było tam nagrywane to musiało być jakieś pozwolenie? . jak w momencie, kiedy się nagrywa w na lokalizacji to potrzebna potrzebne jest pozwolenie osoby, która jest właścicielem tej lokalizacji. Więc wszystkie wszystkie lokalizacje w filmie i w sumie było ich chyba 10. Na wszystkie musieliśmy mieć pozwolenia. A ten bilard się mieści na bohaterów Warszawy? To jestik. , to jest Olimpik. , to jest właśnie trudność w próbowaniu stworzenia innego kraju w w znanym miejscu, bo szczecinianie widzą dokładnie gdzie co było kręcone. Była scena na muzeum techniki. , , , . W Szczecinie nie będziesz miała lekko? właśnie wiem. , ale to jest wyjątek na szczęście. Oglądam się. Trwa skanowanie. Czy jak na przykład było właśnie nagranie w tym tramwaju czy tam w autobusie, to też trzeba było mieć pozwolenie jakieś, czy jak to wygląda? , trzeba, trzeba mieć pozwolenie, żeby nagrywać w autobusie bądź w tramwaju i zazwyczaj trzeba to robić po godzinach, żeby nie było innych użytkowników tego tramwaju, więc to jest uzgodnione z z ritmem tutaj, więc więc , trzeba mieć trzeba mieć pozwolenie i trzeba wszystko zorganizować. A w scen jak jechała w tramwaju bodajże była taka obok niej siedziała chyba starsza babcia to była przypadkowa osoba czy ona była zwerbowana siedziała nie pamiętam żebyśmy na planie mieli jakąś starszą panią m słuchaj musiałabym to st obejrzeć jeszcze raz bo nie pamiętam żeby Tam ktoś siedział z tyłu. A to było obok na miejscu obok i ręką. A to nie, to po prostu główna bohaterka miała takie rękawiczki, takie właśnie, na drutach robione, ale widać Olek Olek uważnie oglądał. Wchodzący mikrofon w gotowości. Słuchajcie, jeszcze jeszcze pytania o film, a za chwilę ja tylko dodam, to będzie pierwsza część pytań do naszego gościa, bo mamy niepowtarzalną okazję spotkać się z reżyserem, reżyserką, czyli możemy też pytać o filmy. Duża część, znaczna część z was jest ulubieńcami filmów. przychodzicie do klubu, który dużo zajmują filmy, także przygotowujcie se też później, jak już wyraźnie powiem, kończymy temat filmu, , wykorzystujmy do końca naszego gościa także w tym temacie. Ale teraz jeszcze film. właśnie miałam takie pytania związane z innymi filmami takie na przyszłość, bo jak będziesz pisała jeszcze jakieś scenariusze, nagrywała jeszcze jakieś filmy, to masz jakieś już pomysły na te filmy, czy może będzie to w tej samej tematyce na przykład co jest ten film, czy będziesz już tworzyła w ogólnie innym świecie, innej tematyce. , więc ponieważ jestem na tym momencie jeszcze reżyserem przed moim pierwszym debiutem pełnometrażowym, , jestem w trakcie rzeźbienia mojego głosu reżyserskiego. z tym konkretnym filmem chciałam chciałam sprawdzić jak czy jak mogę jak operować melancholią, nostalgią, ponieważ mam wrażenie, że będzie to dość ważnym elementem mojej przyszłej twórczości. Ale następne filmy, które mam już napisane bądź które już nakręciłam i są teraz w postprodukcji, to są głównie czarne komedie. Więc są pochodzi po prostu o to, że w następnym moimi próbuję wyciągnąć ten aspekt komediowy i w moim pełnometrażowym debiucie złączyć te dwa elementy, że powstał właśnie film, który łączy w sobie dużo dużo śmiechu i energii, ale także dużo smutku, ale żeby móc sprawnie operować w dwóch tych kategoriach, to trzeba je moim zdaniem obie ujarzmić i i je rzeźbić w sobie. A ogólnie to jeszcze czytałam, że niektórzy twórcy, którzy piszą scenariusze, wkładają w scenariusz jakiś akcept swojego życia, jakieś sytuacje ze swojego życia. Czy ty może miałaś jakiś taki scenariusz, który sama napisałaś i właśnie w tym scenariuszu pokazałaś jakąś część swojego życia lub jakieś problemy, które ciebie dotyczą? H następny mój film, na który teraz zbieramy fundusze i już jest napisany, to taka ciekawostka. Główna główna oś akcji się dzieje w domu pogrzebowym i był taki czas w moim życiu, kiedy pracowałam w domu pogrzebowym. Więc inspiracje są raczej bierze się kawałek swojego życia i się go mieli przeinacza w coś w coś innego. ponieważ robić taką dokładną kalkę ze swojego życia na sztukę, ponieważ się robi taką dokładną kalkę ze swojego życia na sztukę, może to wprowadzić twórcę w jakiś aktzury na przykład. Kiedy się mówi o swoim życiu, trudno patrzeć na niego obiekty na nie obiektywnie i i dlatego ja przynajmniej biorę kawałek i potem przeinaczam w coś, co jest w większości fikcją, ale ma w sobie element prawdy. Inny film też krótkometrażowy, który napisałam, to jest film ala to jest film o zemście na fryzjerach, ponieważ który kiedyś mi ktoś obciął źle włosy i do tej pory się z tym nie pogodziłam, więc kawałek się bierze i się potem przeinacza. Inny film, który nakręcony już jest, jest teraz w postprodukcji. Mam taką koleżankę, która o północy się zmienia w łabędzia i chciałam opisać jej życie, więc następny film jest o tej koleżance i to też z żartem. Czyli uważajcie jak będziemy kiedyś obsługiwać Hannę gdzieś jako w w kawiarni czy coś, bo może powstać ona z film jak A w jakim charakterze w domu pogrzebowym, bo tam szeroki zakres jest od kopania dołów. Ja w Ja pracowałam w Wielkiej Brytanii w domu Wielkiej Brytanii w domu pogrzebowym i nosiłam trumny na pogrzebach bądź znaczy na pogrzebach, czyli czyli w kościele, krematorium, na cmentarzu, noszenie trumien, czyli takie składanie kogoś już na ich ostatnią drogę. Jeszcze nie widziałem kobiety w tej roli, także widać, że w Wielkiej Brytanii. , mają równouprawnienie szerok daleko jest równouprawnienie i też jest dużo zasad na tego na to ile osób musi nieść kiedy jest jak w każdym razie jak ile kilogramów nie chcę takh jest dość że powiem ostro wypisane więc nie jest to problematyczne. Drodzy goście, robisz filmy, ale z jakie w jakiej instytucji? . Czy to jest ten nasz tutaj zachodniopomorski jakiś instytut? Tutaj coś mamy takiego, nie? Fundusz filmowy, przepraszam. Już nie jestem związana z konkretną instytucją. Jako niezależny twórca szukam funduszy w najróżniejszych miejscach, więc więc to jest z czym jestem związana. Jeżeli chodzi o taką stricte pracę zawodową filmowca, ponieważ reżyserzy reżyserują reklamy. Większość reklam leków pewnie jest nawet reżyserowana przez Smorzowskiego, więc potrzebna jest praca zarobkowa i w filmach ja pracuję jako także oprócz reżyserowania jako script supervisor. jest nadzorca ciągłości zdjęć, czyli filmy są nagrywane nie po kolei. Czasem się nagrywa koniec filmu na początku dnia zdjęci dni zdjęciowych, a początek na końcu. Więc na przykład aktor może nie pamiętać, czy ten szalik w tej scenie miał z tej strony, czy nie z tej strony i wtedy ja przychodzę na ratunek. I i to jest moja druga rola między takim właśnie artystycznym tworzeniem. Słuchajcie jeszcze poruszając głos sali już Olek, zaraz ci oddam. Jak myślicie? Ciekaw jestem waszym zdaniem, czy w tym filmie, czy ten film odczytaliście bardziej jako jako takie doznanie, opowieść, przyjrzenie się czyjemuś życiu, czy odczytaliście tam jakieś przesłanie albo morał. Twórcy różnie podchodzą do tego tematu, a ciekaw jestem. A też odbiorcy czasami z jednej sceny czy z historii wyciągają jakiś wniosek, lekcje, przestrogę albo coś, co ich zainspiruje. Jak na spojrzeliście na ten film, nie było? Czyli bardziej nie zniechęciło was to do szukania drugiej połówki, że czasami trzeba się rozstać. patrząc na ten film to takby normalna taka scena w sumie życia, którą prawdopodobnie każdy doświadczył albo doświadczy, ale ukazana niby dość prosto, ale jednak trochę zakmatwanie. Trzeba było chwilę jednak pomyśleć, mimo że to wprost było dużo powiedziane. I też mam takie pytanie, która scena najwięcej, ile której sceny najwięcej trzeba było dubli robić? Scena Kutni była najdłuższa i tam trzeba było robić całkiem sporo dubli. nagrywaliśmy ją przez mieliśmy tylko pięć dni zdjęciowych na cały film i jeden dzień to była cały cały dzień ta scena w tym w tym pokoju jak oni ze sobą rozmawiają pomiędzy tymi scenami z przeszłości więc to jest scena, w której najwięcej trzeba było dubli robić. Kot się zachowywał bardzo dobrze, więc chciałam tutaj może ponarzekać na na kogoś, ale wszyscy aktorzy i kot się zachowywali bardzo ładnie. Jako reżyserka ja mam takie wyobrażenie, gdy nie byłem na planie filmu. Czasami są przybłyski z mediów. Miałaś takie drewniane krzesło skrzyżowane z podpisem reżyser, że ktoś wachlował ci pióem, żeby żeby nie było gorąco. Opowiedz o tej stronie. Nie, nie, nie. Ponieważ na filmach krótomkometrażowych często reżyser też się zajmuje produkcją. Jest to bardzo, bardzo mocno szyte. Może się ma nawet więcej różnych funkcji niż niż normalnie się jest w stanie unieść tylko dlatego, że inaczej film inaczej film po prostu nie powstanie, ponieważ filmy krótkometrażowe nie mają miejsca na rynku. są są głównie ekspresją artystyczną danego filmowca, więc trudno tutaj o jakieś specjalne traktowanie. Raczej się wszystkich innych specjalnie traktuje, że przyszli i pomogli za darmo razem coś zrobić. Więc, więc myślę, że całować po stopach to raczej ja całowałam, a nie żeby mnie ktoś całował. Rozumiem. Czy nie następowała taka cisza, że reżyser wchodzi na na plan i wszyscy byli na baczność? Nie, nie, też też z doświadczenia nie ma, nie byłam na wielu planach, gdzie coś, może na jednym czy dwóch, gdzie coś takiego by się wydarzyło. W większości ludzie przychodzą, robią swoją robotę, a między dublami grają w Candy Crusha na komórce. Ostatnio któryś reżyser zabronił. i ekipa się zgodziła. Nie wiem czy Nie wiem czy mogą zrobić. Ja chciałam jeszcze powrócić do tematyki filmu. Mianowicie interesuje mnie kwestia mieszkania. do którego wróciła główna bohaterka. I teraz moje pytanie jest takie: mieszkanie jest straszną norą, zarówno pokój, jak i kuchnia. Czy to ma jakiś symbol? Czy to oznacza, że ona na przykład ta główna bohaterka zostawia chłopaka i i się zanurza w jakimś ubóstwie, w jakiejś patologii, czy też ona wraca do takiej patologii. Jak to można rozumieć, że ona wraca do takiego menelskiego domu? Em, moim zdaniem chodzi o to, że, że kiedy się coś, , zakańcza, niekoniecznie jest , że będzie później lepiej. Czasem się trzeba cofnąć o kilka kroków, żeby pójść pójść naprzód. I w momencie, w którym się kończy jakiś jakaś era naszego życia, może być , że będzie gorzej zanim będzie będzie lepiej. I i czasem i i czasem dużym, moim zdaniem cierpieniem tej bohaterki może był brak bogactwa relacji z drugą osobą. I i mam wrażenie, że z tą swoją współlokatorką więcej się śmieje, mimo tego, że nie jest to ktoś, kto kto ma dużo pieniędzy. Ciekawe, bo ja chciałem też o to zapytać, ale odebrałem to mieszkanie chyba, że ale jako wraca się na stare śmieci często, nie? I wydaje mi się, że to jest niezwykle ważne. Powoli też zmierzam do tematu miejsca, w którym żyjemy. Ja pamiętam jak jak aspiracyjnie wyjechałem do Szczecina za pracą i mając różne trudne doświadczenia w latach 90, z perspektywy czasu niezwykle ważne było dla mnie to, że wiedziałem, że mogę wrócić na stare śmieci. W tym sensie nie chciałem żyć z rodzicami, ale wiedziałem, że że mam taką wolność, by powiedzieć pracodawcy nam posumus, nie? I myślę, że to jest bardzo ważne mieć taką możliwość dawać to jak jak rodzic sobie też to mówię, że tam będzie inaczej niż człowiek by se sam poukładał. Często te mieszkania są rodziców, a nie nasze, ale wydaje mi się, że to jest ważne w kontekście, żeby móc móc mieć gdzieś wrócić, nie móc zrobić ten krok w tył, o którym Hanna mówiła. To była chęć. Ja mam jeszcze pytanie. Dlaczego kot, a nie jakieś inne zwierzę, na przykład pies? Dlaczego? Dlaczego kot? Jakie ma znaczenie? Jakie ma, jakie ma znaczenie kod? Znaczenie. myślę, że myślę, , w jakie by znaczenie kod? Chodziło o jakieś zwierzę, które które może dać głównej bohaterce namiastkę bliskości. Kiedy myślimy o takich zwierzęciach, to właśnie jest albo kot, albo pies, rzadziej gekon, czy świnka morska. I i też zupełnie z praktycznego punktu widzenia mieliśmy dostęp do kota, więc został wpisany w scenariusz kot. Jak powiedziałaś o o tym zawalczeniu, przypomniało mi się w czwartki jeden z klubowiczów, pan Marek, prawie większość filmów na które przychodzi puentuje, że to jest film o kryzysie męstwa i nawet ostatnio mi napisał o tym. Jutro będzie to to młotyem, ale bo sobie przypominam jak w trójkącie oglądaliśmy, tam też taksówkarz mówi do chłopaka, żeby zawalczył o tą dziewczyn się był to mi się teraz skojarzyły te wątki filmowe. Także a propos puę to przyszła mi z opóźnieniem. Pan Marek by pewnie się tu podpisał, że o kryzysie męstwa w takim znaczeniu, nie wiem czy romantycznym, ale właśnie takiego, takiego silnego stąpania i i świadomości, co w życiu chce. Nie wiem, czy podzielacie to uwagę. W większości jesteśmy tutaj w męskim gronie. Ale to do reżyser trochę. Czy czy rzeczywiście chciałaś poruszyć ten ten temat? M jako obserwację. , . Na pewno chciałam po poruszyć ten temat, ponieważ m ponieważ przebywając w krajach zachodnich, w Wielkiej Brytanii, mam wrażenie, że ludzie czasami dają sobie tyle przestrzeni czy określają mocno granicę z szacunku w cudzysłowie do drugiego człowieka, że czasami właśnie brak brak właśnie wchodzenia sobie w słowo czy zgrzytania. Główni bohaterowie. Myślę, że że głównie ich ich brak brak połączenia ze sobą wynika z tego, że oboje mają określone granice jak dwa kraje i nie chcą przekroczyć swoich nawzajem granic. Żeby określić jakieś, żeby, żeby być męskim to trzeba podjąć to ryzyko, że, że można przesadzić czy że się, że można wymagać za dużo. To jest testować granice z drugim człowiekiem. A gdy ktoś gdy ktoś nie ma odwagi nawet sprawdzić, gdzie te granice są, to to tkwi w takim takim zamknięciu. Właśnie i i często motywacja, dla którego ktoś ktoś jest zamknięty w sobie, nie jest paradoksalnie wynika z tego, że chce się szanować drugą osobę. Więc to to było moje spojrzenie, że że oni się oboje boją prawie że przekraczać nawzajem swoje granice. Są są bardzo grzeczni w stosunku do siebie. Ciekawe, że jak mówisz o tych światach, które mamy, rzeczywiście tworzymy i szanujemy i ta przestrzeń, żeby stworzyć związek, chyba trzeba się każdy musi trochę oddać tego świat. oddać czy uzupełnić? Chyba trzeba oddać. bo jak chce się pójść do kina na przykład, to już trzeba pójść na film, który wybierze osoba, z którą jesteśmy, albo odwrotnie, my namawiamy ją. Chyba najlepiej, kiedy to ta oddziaływanie jest ubogacające, nie? Czyli czujemy, że raz, że lubimy z kimś być, ale też dwa widzimy. . fajnie. Tylko, że jeśli się nie nie spotykamy gdzieś, bo tu w filmie nie nie zauważyłem wątku, który by nam zdradzał, dlaczego doszło do rozstania. W tym sensie te osoby odczytałem, że bardzo chciały być ze sobą do samego końca, bo to nawet jeśli ktoś kogoś odwozi, potem myśli cały czas o tym, na pewno to było dla niego ważne. Taka porażka zatrzymania się w połowie drogi. , , dokładnie. takie bardzo chciałabym, ale się boję i i myślę, że samo ona też do końca nie wchodzi w co jej się nie podoba. Więc, więc właśnie to jest takie jest tyle teraz możliwości w tym, kim możemy być, że sama ilość z rzeczy do wyboru sprawia, że trudniej się ukierunkować. Moim zdaniem może z tego wynika tchórzostwo bohatera. Ale rozumiem, że nie chcesz wrócić do momentu, gdzie rodzina wyznaczała już za dziecka, z kim się kto o żeni. Nie było łatwiej z wyborem, ale z przeżyciem. Można było na kogoś zrzucić tego swoje problemy, a teraz trzeba za nie wziąć odpowiedzialność, co może być o wiele bardziej bolesne niż zrzucenie całego bagażu na kogoś. To prawda. Czy są jeszcze jakieś pytania odnośnie filmu? Andrzejż jeszcze a propos tego, o czym teraz rozmawialiście, też miałem takie wrażenie oglądając ten film, że on jest taki w ogóle niedramatyczny, ale rozumiem, że to chyba była było świadome, z twojej strony taki zabieg, bo nawet chyba pojawia się taka kwestia w ustach bohaterki, nie, że rozstajemy się jak nie inni, tylko w zgodzie, ? bo jednak nie wszyscy się rozstają. Rozumiem, że chodziło też o taki związek, który może właśnie sobie lekko trwał i potem też rozstał się w sposób bardziej pokojowy, nie? że gdyby ten związek był bardziej namiętny albo bardziej to wtedy faktycznie to rozlanie też byłoby takie troszeczkę bardziej krwawe w cudzysłowie nawet nie że chodziło raczej to było świadome chodziło o taką raczej przeciętną parę która powiedzmy tam też przeciętną spokojną parę ludzi któ to to chodziło właśnie o o w życiu poznajemy ludzi którzy nie do końca do nas pasują czy nie do końca z nami zostaną, ale to z nimi się uczymy, kim jesteśmy. I w pewnym sensie jest w pewnym sensie jest dużo, moim zdaniem właśnie takiego takiego smutku, że ta osoba nam tyle dała i jest wciąż nie tą osobą, która powinna być. I jest w tym jakaś melancholia i nostalgia i jakiś dysonans poznawczy, bo jak można kochać i szanować kogoś i być wdzięcznym za to, co ci dali i jednocześnie mnie chcieć z kimś być. Myślę, że jest to emść dla mnie ciekawe. ale czy w związku z tym do innej kwestii przechodzę, czy ten tytuł nie jest za mocny? Bo też mnie przez cały film trochę dręczyło. Zresztą ja ten film widziałem też już drugi raz i też za pierwszym razem pamiętam, że tytuł mi się wydaje trochę za mocny, bo rozpływanie sugeruje tam naprawdę był jakiś taki super węzeł gordyjski między nimi. A jednak z treści filmu wynika, że właśnie prawdopodobnie między nimi była taka jednak w miarę taka pokojowa, nie stabilny, to był taki stabilny w miarę pokojowy związek, w którym się rzadko kłócono. Rozstanie też jest takie dosyć pokojowe, czyli nie ma tam za bardzo co rozpływać. Jaki tytuł byś proponował? Tego nie wiem. Akurat nie pomyślałem o tym jaki, ale po prostu nie aż taki mocny. Nie , bo rozpupływanie to taki mocny faktycznie się sugeruje, że tam będzie jakaś tajemnica i wreszcie albo coś nie takiego. , może być. mogłoby być rozpłynięcie. roz rozstanie. rozstanie. , to się oczywiście narzuca, ale to jest takie z kolei bardzo banalne chyba. Nie, podejrzewam, że dużo filmów było takim tytule. Ostatnie pytanie. Kto chce być zapamiętany? Wszyscy, wszyscy, wszyscy skromni. Niech przypomnij mi twoje imię. Kiedy planowany podobny podkryć? Kiedy planowany taki podobny część druga. już ten powstał, już drugiego takiego nie będzie. Trzeba iść naprzód, robić nowe inne rzeczy. Na pewno jakiś element motywów czy czy sentymentów będzie w mojej przyszłej twórczości, ale to konkretne uczucie, które chciałam zabutelkować, zabutelkowałam i i czuję, że że teraz trzeba pisać coś, co nie tylko przedstawia uczucie w sposób w jaki piosenka by przedstawiała czy wiersz, czy czy teledysk, ale też coś bardziej chcę stworzyć coś bardziej narracyjnego, gdzie rzeczywiście się coś rozwiązuje, ponieważ tutaj od początku wiemy jak to się skończy i takie też było moje założenie, ponieważ bardziej chciałam pracować z z emocją. z formą montażu. Interesuje mnie właśnie bardzo interesuje mnie bardzo właśnie taki montaż skojarzeniowy. Więc ponieważ ten konkretny film nie jest chronologiczny, chciałam poeksperymentować z z taką formą opowiadania, ale i dlatego on się głównie skupia na jednej emocji, ale myślę, że w przyszłości po prostu będą inne filmy. Słuchajcie, to puentując kończąc tą zasadniczą czę część spotkania i dyskusji o filmie, to z twoich ust wyciągam, ale chyba jako ważne przesłanie, szczególnie do mężczyzn, aczkolwiek myślę, że jest uniwersalne, czyli żebyśmy umieli zawalczyć o kogoś, dać i to nie tylko chyba, bo myślę, jestem 22 lata po ślubie, bo se myślę przy wyborach kiedy ale szybko się zwolniła z tego obowiązku ale naprawdę myślę że to trzeba potwierdzać w codzienności pokazywać bliskim że są dla nas ważni że jak trzeba to o nich zawalczymy, a nawet oddamy wszystko co jest najważniejsze. To próbując spuentować to, co zobaczyliśmy w filmie. A teraz pozwólcie jeszcze chwilę naszego spotkania wykorzystajmy Hannę, która ma duże doświadczenie. mieszkania w różnych miejscach, w różnych miastach. Zebrał nas dzisiaj trochę temat 80lecia Szczecina. Powiem wam tylko, mogliście tego nie słyszeć przy okazji wcześniejszych spotkań. To by brzmiało też wcześniejszych doświadczeń, że szczecinianie podobnie jak wrocławianie czy mieszkańcy Olsztyna są specyficzną grupą społeczną, która została przesiedlona w sposób nagły, z rozkazu, jak to pamiętam Wojtek Mirowski kiedyś powiedział, jako żywe słupy graniczne decyzjom polityków. W tym przypadku Stalina wytyczono, że to będzie Polska. Tam gdzie była Polska przymusowo przesiedlono. I pamiętam w procesie pracy nad marką padła taka refleksja, że dzisiaj to się zaciera, ale myślę, że nadal istnieje, że jak w Szczecinie się chodzi, poszłoby po domach na Wigilię, to to zobaczymy tam zupełnie inne potrawy, różne potrawy. Taka mieszanka kultur, ludzi przesiedlonych. ze wschodu. I tu polecam wam popytać waszych dziadków, czasami rodziców, jak trafili w te w te rejony, bo to nie chodzi tylko o Szczecin, ale o region. Wiem, że jesteście też część was mieszkańców zachodniopomorskiego. I teraz wracając do pytania Hanno jak myślisz, na ile miejsce nas zmienia? Czy to my zmieniamy miejsce? A czyż to może zależy od od osobowości? Jak to wygląda w przypadku filmowca? Czy można mieszkać w małej miejscowości? Nie, nie, nie wyprowadzić się na przykład z niej i zostać filmowcem, czy wręcz odwrotnie, jak z niektórymi zawodami, trzeba sięgnąć dużych metropolii, dużych miast, ponieważ trochę sobie już odpowiadam, ale generuje to kontakty i i dają daje to możliwości. film jest sztuką, którym której najważniejszym elementem jest praca grupowa z innymi ludźmi. Więc jeżeli się więc jeżeli się coś tworzy samemu, to zazwyczaj są to filmy dokumentalne, mogą też być filmy fabularne, ale jest o wiele trudniej. Więc ja osobiście uważam, że że trzeba trzeba się przynajmniej w zawodzie filmowca trzeba szukać takich miejsc, gdzie te grupy ludzi, którzy chcą tworzyć filmy są. Niekoniecznie to muszą być metropolie, ale mogą być jakieś mniejsze miejsca, ponieważ jest coś bardzo wartościowego w tym, że ktoś inny produkuje film, czyli zajmuje się praktycznymi elementami właśnie brania zgód, czy czy szukania szukania pomaga szukać aktorów. Ktoś inny zajmuje się artystycznym elementem filmu, ktoś inny montuje to, co ty wymyśliłeś. Ponieważ gdybym miała ten cały film robić sama, to może nie zajęłoby mi to osiem miesięcy, tylko zajęłoby mi to może z trzy lata, ponieważ jest to dość duże przedsięwzięcie, a jest to tylko 20minowy film. Więc wydaje mi się, że w przypadku zawodu filmowca trzeba po prostu szukać ludzi, którzy mają podobną obsesję na punkcie filmu jak ty, ponieważ trzeba jednak jest to dość niewdzięczny zawód, który dużo zabiera i mało daje, więc trzeba naprawdę naprawdę bardzo go kochać, żeby chcieć w nim być. I na ile nas miejsce zmienia i na ile my zmieniamy miejsce? To zależy, to zależy od osobowości na pewno. Kiedy wyjechałam do Wielkiej Brytanii, miałam bardzo ostry polski akcent, ale ponieważ ja mam osobowość taką dość, powiedziałabym, dość płynną, elastyczną, to ten akcent zaczął mi znikać po jakimś czasie. A znam osoby, które mieszkają w Wielkiej Brytanii nawet 25 czy 30 lat i wciąż mówią z takim samym akcentem polskim jak kiedy przyjechały. I głównie to są osobowości, które są dość silne w tym takim rozumieniu, kim one są, może mniej, mniej uległe. Więc to głównie zależy od osobowości. Czy miejsce cię zmienia, czy ty zmieniasz konkretne miejsce. . Od razu też uświadomiłem, że przede wszystkim trzeba wyjechać, żeby zdobyć wykształcenie, na przykład, żeby być filmowcem. Czyli to już nas wypycha, wyciąga z miejsca, z którym żyjemy. To jest najciekawsze w tym wszystkim, że dużo właśnie ludzi, którzy się interesuje filmem w Szczecinie wyjeżdża ze Szczecina, żeby zdobyć wykształcenie, a potem my siebie szukamy po całym świecie, bo chcemy naprawdę robić tutaj i zawsze chcieliśmy robić tutaj, tylko po prostu tutaj nie było gdzie z kim. , więc więc ostatnio ostatnio byłam ostatnio byłam na właśnie jakiejś takiej rozmowie klubowej, w którym był w której którą którą operował sound Mikser i rozmawiamy sobie przez chwilę i się okazuje, że on się wychował w Szczecinie, a nigdy byś nie zgadnął po tym jak z tobą rozmawia. A to było w Londynie. Dużo jest szczecinian, którzy zajmują się zawodowo filmem w Warszawie i my się po prostu szukamy nawzajem i większość osób, które pracowało przy tym konkretnym filmie, to są właśnie szczecinianie znalezieni po całej Polsce czy właśnie w Anglii po prostu, bo bo pojechaliśmy gdzieś i szukamy jak tu wrócić i wracamy. Właśnie z 10 osób znaleźliśmy, które są filmowcami ze Szczecina i nie mieszkają w Szczecinie i są elementem tego filmu. Pozależało nam na tym, żeby to było zrobione przez szczecinian głównie. Czyli ten element patriotyczny działał był, jak pamiętam, odwoływałaś się też do kto kto mógł do działania na profit, w tym filmie dobrze pamiętam. Czyli ten miejsce mogło być też kartą przetargową w produkcji. , dokładnie. , rzadko mamy możliwość zrobić coś artystycznego i potem 10 minut spacerkiem do domu. Zazwyczaj to jest gdzieś gdzieś na wyjazdowo i wyjazdowo i i dużo szczecinian ma taką potrzebę czy chęć robienia rzeczy w Szczecinie. Lecimy na Szczecin w tym temacie. Czy są jakieś pytania z sali klubowej? Chętnie podejdę nawet na sam koniec. A przy okazji takie pytanie. Może nas słyszy ktoś, kto ma w tej dziedzinie możliwości działania. Jakie warunki trzeba tworzyć dzisiaj z twojej perspektywy, żeby więcej powstawało filmów w naszym mieście? Lokalnie? Na pewno dostęp do wysokiej jakości sprzętu jest dość trudny, ponieważ sprzęt, który, którego używaliśmy do tego konkretnego filmu, sprowadzaliśmy z Warszawy, więc to jest jeden z elementów. Drugi element to jest też też sprowadzanie ekipy, ponieważ tych szczecinian też trzeba było sprowadzić zewsząd, żeby przyjechali z powrotem zrobić z nami film. Jeżeli chodzi o warunki finansowania, to jako aplikuję tutaj na różnego rodzaju dofinansowania, ale na pewno moi koledzy, którzy na co dzień mieszkają w Szczecinie mogą się na ten temat głębiej wypowiedzieć, ale sentyment szczecińskiego środowiska filmowego jest taki, że miasto nie jest przyjazne filmowcom, jeżeli chodzi o różnego rodzaju dofinansowania. A szkoda, bo Szczecin jest piękny, jeszcze nie sfotografowany, nie sfilmowany i i warto byłoby te inicjatywy szczecińskie wspierać. Czyli Aha. To rozumiem, że reżyserzy składają ofertę miastu na przykład, że wykorzystamy przestrzeń, pokażemy ładniej, ale w zamian za za dofinansowanie. w ten sposób to działa w różny sposób. Różne są ta różne są karty przetargowe, jeżeli chodzi o uzyskanie dofinansowania. Czasami są to dobre znajomości, czasami jest to atrakcyjny projekt, który ma załączone, do którego są przypisane jakieś znane twarze, czy znane znani reżyserowie, czy jest pod patronatem kogoś znanego. Więc to zupełnie zależy od projektu. Myślę, że głównie chodziłoby o to, żeby prioryzowa priorytyzować twórców szczecińskich. I myślę, że na ten moment z tego co ja słyszałam ze środowiska filmowego w Szczecinie nie jest to robione w w naszych instytucjach. zdradzę kiedyś jak zobaczyłem pierwszy sezon od Wilży kręcony w Szczecinie. jakoś z zasady nie oglądam seriali z braku możliwości takiego ciągu czy związania się i pamiętam, że dla mnie to był wymarzony folder reklamowy miasta pięknie pokazana, a zarazem sposób żeby żeby to miasto pokazać pięknie, bo artysta ma różny różne plany może pokazuje jak to zaplanował, a tam byłem przekonany, że to kosztowało jakieś duże pieniądze miasto. i i starania, ale gdzieś tam się dopytując usłyszałem, że nie, twórcy mieli taki pomysł, zainstalowali się, a co najwyżej oczekiwali pomocy wsparcia technicznego. W przypadku tego filmu możliwe, chociaż nie znam nikogo z naszego środowiska filmowego w Szczecinie, który miał możliwość pracy na odwilży, więc specjaliści też byli z Warszawy, ich ich jakaś własna sieć kontaktów, więc nie mamy nawet kiedy jest tu coś kręcone, jakiś duży projekt to rzadko nasi specjal Specjaliści, którzy tu mieszkają, mają możliwość, że powiem, wgryźć się w ten Nie ma punktów za pochodzenie. Nie ma, , nie ma punktów za pochodzenie. Rozumiem. Słuchajcie, czy czy jeszcze jakieś pytania? Jeszcze będzie okazja, mam nadzieję. Nie wiem jak Hanna dzisiaj z tym, ale ja będę Hannę próbował jeszcze zatrzymać, także już mniej oficjalnie bez mikrofonów będzie można porozmawiać. Bardzo dziękuję. przede wszystkim Hannie też bardzo dziękuję za zaproszenie za obecność. [Aplauz] Dziękuję wam za obecność szczególnie MOSowi dwójce, bo jesteście jesteście bardzo systematyczni w przechodzeniu, a nie ukrywam, że przez przerwę wakacyjną się stęskniłem. wakacje dobra rzecz, ale ma też swoje złe strony. Słuchajcie, za tydzień zapraszamy na film z dyskusją. Oczywiście poinformuję to w mailingu i opublikuję, dziś nie będę wprowadzał nowego tytułu, mając autora obok nas tego filmu i żeby nie zakłócać percepcji. Także zachęcam do pozostania. Włączam ekspres. Można korzystać z kawy i z możliwości bycia tutaj. Oczywiście w miarę możliwości, jak czas wam pozwoli. My tu zawsze jesteśmy do końca. Jest taka zasada godzin otwarcia klubu. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. PODSUMOWANIE: Spotkanie z Hanną Pikulską skupiło się na filmie »Untangling« (Rozplątanie). Reżyserka opowiedziała o genezie pomysłu, inspiracjach i procesie realizacji filmu w warunkach ograniczonego budżetu. Publiczność zadawała pytania dotyczące symboliki, relacji między bohaterami, szczegółów technicznych oraz warsztatu reżyserskiego. W rozmowie poruszono też kwestie dalszych planów twórczyni, jej doświadczeń pracy w Wielkiej Brytanii oraz trudności i możliwości związanych z produkcją filmów w Szczecinie. Dyskusja podkreślała wagę odwagi w relacjach międzyludzkich, znaczenie pracy zespołowej w kinie oraz potrzebę wspierania lokalnych artystów. Całość zakończyła się refleksją o miejscu Szczecina w kulturze filmowej i roli, jaką mogą odegrać lokalne instytucje we wspieraniu twórców.

### Podsumowanie
Spotkanie pokazało, jak wiele emocji i refleksji może wywołać film krótkometrażowy. Hanna Pikulską podzieliła się doświadczeniami związanymi z tworzeniem kina niezależnego, opowiedziała o swoich inspiracjach i planach, a także o trudnościach związanych z realizacją filmów w Szczecinie. Rozmowa stała się także pretekstem do głębszej refleksji nad relacjami międzyludzkimi, odwagą w podejmowaniu decyzji i znaczeniem wsparcia dla lokalnych twórców.
