loading...

Zapis debaty - Krzysztof Chrapek

23 lipca Odsłon: 324

Architektura to znacznie więcej niż tylko budowanie – to sztuka podejmowania przemyślanych decyzji, kształtowania przestrzeni i budowania wspólnoty. Niestety, często brakuje nam powszechnego zrozumienia tej złożoności, co prowadzi do trudności w komunikacji między architektami a społeczeństwem, a nawet do zaniedbań w planowaniu przestrzennym. Przyjrzymy się, jak te wyzwania wpływają na rozwój miast, takich jak Szczecin, zmagający się z trudnym dziedzictwem historycznym i brakiem spójnego planowania. Czy mimo wszystko, w Szczecinie pojawiają się iskierki nadziei na lepszą przyszłość architektoniczną? Zapraszamy do lektury tektu wystapienia.

Najważniejsze tezy:

  • Rola i Wyzwania Architekta: Architektura to coś więcej niż budownictwo i spełnianie wymogów technicznych; to sztuka tworzenia przestrzeni i podejmowania przemyślanych decyzji. Brakuje powszechnego zrozumienia tej różnicy, co utrudnia dialog między architektami a inwestorami.
     
  • Architektura jako Sztuka Decyzji: Dobry architekt potrafi uzasadnić każdą decyzję projektową, w przeciwieństwie do słabego architekta, którego projekty cechuje przypadkowość.
     
  • Trudności w Komunikacji Architektury: Istnieje znaczna przepaść między wiedzą architekta a powszechnym wyobrażeniem o architekturze, co utrudnia jej prezentowanie i odbiór. Inwestorzy często nie są w stanie w pełni odczytać i wyobrazić sobie efektu końcowego na podstawie projektów.
     
  • Poczucie Wspólnoty a Przestrzeń: Jakość wspólnej przestrzeni (urbanistyka) odzwierciedla poziom poczucia wspólnoty i odpowiedzialności mieszkańców za swoje otoczenie. Brak zaangażowania w dobro wspólne prowadzi do zaniedbania przestrzeni publicznej.
     
  • Szczecin jako Miasto „Pechowe”: Szczecin boryka się z konsekwencjami historycznych zniszczeń (II wojna światowa, XVII wiek) oraz długotrwałej niepewności co do swojej przynależności po II wojnie światowej, co zaciążyło na jego rozwoju i tożsamości.
     
  • Negatywne Dziedzictwo Socjalizmu i Brak Planowania: Socjalizm, mimo wad, akcentował planowanie przestrzenne. Po 1989 roku nastąpił bezprecedensowy upadek planowania, co uznawane jest za jedną z największych strat, trudną do nadrobienia.
     
  • Zmiany i Nadzieje: Mimo wyzwań, w Szczecinie zachodzą pozytywne zmiany (np. nowe projekty architektoniczne i dbałość o detale w małej architekturze), co daje nadzieję na przyszłość.
 

Zorientowałem, że będę pierwszy z racji alfabetu, najpierw miałem wątpliwości, bo to znaczy, że najbardziej nie wiem o czym mówić, ale jak się zastanowiłem później, to doszedłem do wniosku, że jest to w sumie dla mnie dość komfortowa sytuacja, dlatego że obaj sąsiedzi no są zawodnikami wagi dużo bardziej ciężkiej ode mnie, więc mogę postawić się w takiej trochę roli, no powiedzmy, supportu jak na klasycznym koncercie, dzięki temu mieć jakąś taryfę ulgową. No bo obaj panowie wiadomo.


Natomiast moja specyfika może polega na tym, że mam doświadczenie w podejściu do architektury z trzech zupełnie różnych stron. Jako architekt, no to mniej więcej wiadomo, na czym to polega. Natomiast z drugiej strony jako — oficjalnie oczywiście byłem pilotem — tak naprawdę gro tego mojego opowiadania o architekturze to jest bycie przewodnikiem w zasadzie nieformalnym, takich nieformalnych grup, które zdarza mi się w różnych miejscach Europy prowadzać.

I to mi pokazało, jak tak naprawdę niesłychanie trudno jest opowiadać o architekturze, jak architektura jest tak naprawdę w kulturze polskiej elementem zupełnie niszowym. W przeciwieństwie chociażby — rzeczą oczywistą jest, że muzyka jest znana powszechnie, rzeźba, malarstwo do jakiegoś stopnia. Natomiast architektura jest w zasadzie poza wyobrażeniem większości naszych rodaków o tym, że coś takiego w ogóle istnieje albo co to w ogóle jest, na czym to polega.


A chodzi mi o to, że przykładowo, spotykając się na przykład z inwestorem, no oczywiście bardzo ważne jest, żeby budynek miał taką czy inną powierzchnię, miał taką czy inną funkcję, miał takie czy inne zasilanie w energię taką czy inną, był mniej lub bardziej energochłonny i tak dalej. Natomiast spełnienie tych wszystkich wymogów, do tego jeszcze powiedzmy całej masy rozwiązań technicznych, to jest to, co przeciętny odbiorca uznaje za pracę architekta.


Natomiast powiedzmy sobie, że to w ogóle nie jest architektura, to jest budownictwo. Architekt oczywiście powinien się znać na każdej z tych dziedzin przynajmniej do jakiegoś stopnia. No bo oczywiście zawsze będzie się znał mniej niż konstruktor, mniej niż elektryk, mniej niż instalator taki czy inny. Natomiast obowiązkiem jest, żeby każdy projekt spełnił wszystkie te wymagania, powiedzmy, praktyczne, ale dopiero jak je spełni, kończy się ta część, która jest tak naprawdę budownictwem i zaczyna się architektura. Architektura rozumiana albo tak górnolotnie, nazwijmy to sztuką. Ja przynajmniej chciałbym to tak ciągle rozumieć.

Ale to jest też — to jest tworzenie przestrzeni, moim zdaniem to jest sztuka tworzenia przestrzeni i podejmowania decyzji. Znaczy, moim zdaniem dobry architekt to jest taki, który potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w tym miejscu dokonał takiej, a nie innej decyzji? Dlaczego te drzwi są w tym miejscu? Dlaczego ten dach jest taki? Dlaczego te okna są dwa, a nie jedno?

Słaby architekt to jest taki, gdzie w zasadzie większość tych elementów jest przypadkowa i w zasadzie architekt nie powinien, nie potrafi odpowiedzieć na to, dlaczego są tutaj, a nie gdzie indziej. I w związku z tym jest to sztuka, sztuka podejmowania decyzji między innymi nawet. Ja pamiętam, jak na studiach dość szybko zdałem sobie sprawę z tego, że oczywiście bardzo fajnie i bardzo modnie jest projektować budynki, które wyglądają jak, nie wiem, dwa zjadające się krokodyle nawzajem, ale jaką sztuką jest tak naprawdę – niech ja może zacznę, nauczę się projektować dobrze, zaprojektować prostokątny dom z dwuspadowym dachem i może za 20 lat się nauczę. Chodzi mi o jakość, a nie o ilość.


I to samo, z czym spotkałem się w zawodzie architekta, to samo tak naprawdę miało miejsce, kiedy usiłowałem pokazywać no moim znajomym różne miejsca. Miałem często problem z tym, że próbuję pokazywać, usiłowałem na przykład w Rzymie opowiedzieć, dlaczego ważny jest Panteon. I to mi się z grubsza udało, ale pamiętam, że dużo ciężej było wytłumaczyć, dlaczego ważne jest Koloseum. Chodzi mi o to, że jakby powszechna wiedza jest tak odległa od tego, jaka jest wiedza architekta, że czasami rozmawiamy trochę o czymś innym i trudno jest uchwycić nawet to niezrozumienie.


Jeszcze inaczej próbując, bo nie wiem czy ten wywód jest w miarę jasny, jeszcze inaczej próbując przedstawić ten sam problem: mamy taką sytuację, że inwestor dostaje projekt czy dostaje jakieś rysunki i bardzo często mamy taką sytuację, w której ewidentnie okazuje się, że architekt, że przepraszam, że odbiorca, że inwestor tych rysunków nie czyta, że w zasadzie nie ma takiej formy podania tego projektu, podania tego rysunku, żeby mieć coś zbliżonego do pewności, że inwestor jest w stanie sobie wyobrazić efekt końcowy. Zasadniczo raczej nie jest w stanie. Zawsze, znaczy nie chcę mówić zawsze, ale bardzo często jest jakaś łoma niespodzianki.


Więc to jest jakby to druga część tego mojego doświadczenia. To jest trudność bycia architektem, potem trudność opowiadania o architekturze. A trzecia rzecz, która mnie spotkała w tej spółdzielni mieszkaniowej, w której miałem okazję być wiceprezesem, to jest może coś, co zbliża mnie już do tematu Szczecina, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Czyli tam zorientowałem się, jak to jest być po drugiej stronie, jak to jest podejmować decyzje, jak być tym inwestorem, powiedzmy.

I z grubsza zorientowałem się na jakim poziomie stoi nasze poczucie wspólnoty, nasze poczucie odpowiedzialności za kraj, za – może kraj, może wielkie słowo – za miejsce, za swoje podwórko. Może to jest zupełnie nie na temat, a może trochę jest. Nie wyobrażają sobie państwo, ile razy miałem okazję tam usłyszeć taki komunikat, komunikat niemalże dosłownie: "ale inni to mnie nie interesują". Natomiast w zasadzie nie da się tworzyć przestrzeni, ponieważ architektura to nie tylko chodzi o to, żeby jednemu się udało zbudować fajny dom, drugiemu fajny dom, trzeciemu udało się zbudować jakiś udany pawilon na peryferiach, tylko architektura to jest też – tu oczywiście możemy mieć wątpliwości czy tak czy inaczej użyjemy tych nazw – ale to jest też urbanistyka, czyli to jest tworzenie całej przestrzeni miejskiej czy przestrzeni wspólnej. Czyli to, jak wygląda nasza przestrzeń wspólna, tak naprawdę bardzo dużo mówi o nas, o nas jako społeczności.


Może jest to przypadek, a może nie. Najpiękniejsze wnętrze miejskie, moim zdaniem, z tych, które miałem okazję zobaczyć, to jest Rynek w Sienie. Jest to miejsce dla mnie zupełnie szczególne, które wygląda jak rodzaj sceny i widowni jednocześnie, na której ludzie siedzący na tym placu mogą występować w roli obserwatorów i mają wrażenie, że obserwują spektakl składający się z innych ludzi, albo mogą być właśnie tymi aktorami obserwowanymi przez innych. Wynika to z różnych względów, między innymi z bardzo specyficznego ukształtowania tego placu.


Natomiast dwa inne fakty związane z tym miejscem i z tym miastem. Siena miała to szczęście, że tam nie było pieniędzy. Wiem, że to brzmi dość paradoksalnie, natomiast tak naprawdę to miasto zachowało się w takim stanie, niemalże zamrożonym z czasów średniowiecza, z tego względu, że było jednym z miast mocno dotkniętych tą wielką zarazą średniowieczną, kiedy straciło ponad połowę mieszkańców i w zasadzie już nigdy się nie podniosło. Natomiast też przez inny przypadek w ratuszu tego miasta jest takie malowidło, które jest opisane, które jako tytuł, przepraszam, brzmi Alegoria dobrych rządów, czyli jak w zasadzie powinny wyglądać dobre, mądre rządy.


No i teraz jakby przechodząc do Szczecina, myślę, że Szczecin jest po prostu miastem, które, jakbyśmy od tego usiłowali trochę uciec, jest trochę miastem pechowym po prostu. Dlatego, że po pierwsze został zniszczony w bardzo dużym stopniu. Nie jeden raz, czyli nie tylko w czasie II wojny, ale został też zniszczony pod koniec XVII wieku w stopniu wówczas też drastycznym, no nie wiem, no powiedzmy 80%. I już wówczas stracił jakby część, odcięto część jego starej historii.

Później, ponieważ wcześniej wiadomo był stolicą takiego w miarę samodzielnego księstwa, kiedy znalazł się pod panowaniem pruskim, Prusy nie były tu lubiane i Prusacy tego miasta też nie lubili. Dlatego no przykładowo zamek został zamieniony na rodzaj biurowca, możliwie jak najmniej reprezentacyjnego i na ile się dało obniżyć jego rangę, na tyle to zrobiono. Zburzono też najważniejszy obok katedry obecnej kościół.


Później można powiedzieć ta sytuacja, kiedy po II wojnie światowej to zniszczone miasto dostało się, no znalazło się w granicach Polski, ale no, no wiecie państwo wszyscy, że w tej dziwnej sytuacji, że teoretycznie ta granica miała być na Odrze, a to miasto jest po nie po tej stronie, to to wrażenie niepewności na pewno zostało i myślę, że tak naprawdę bardzo długo ten rodzaj specyficznej sytuacji Szczecina na tym mieście zaciążył. Inna rzecz jest też taka, że nie wiem, pewnie każdy z nas będzie miał inny pogląd na ten temat, ale moim zdaniem 80 lat to jest jakby ciągle mało, żeby zabliźnić rany, które wynikają z takiego eksperymentu, że nagle 1/3 kraju odetniemy, 1/3 kraju przykleimy, przeniesiemy ludzi z jednego miejsca na drugie miejsce i będzie.


Moim zdaniem to jest ciągle proces rodzenia się. Tym bardziej, że no jeszcze mieliśmy tą zmianę. Mieliśmy coś, co nazywaliśmy socjalizmem. Teraz mamy coś, co się nazywa kapitalizmem. To było znowu następne wywrócenie stolika. I ja na pewno jestem ostatnim człowiekiem, który byłby jakimś piewcą socjalizmu, chociażby pierwszy z brzegu, ponieważ spędziłem dzieciństwo w wieżowcu typu G15. To jest budynek 11-piętrowy, których w Szczecinie jest bodajże 66. Są takie też w Stargardzie, w Świnoujściu, więc sporo moich znajomych w różnych miejscach mieszkało w identycznym mieszkaniu jak ja. No już za samo to, za sam ten blok nie mam potrzeby być piewcą socjalizmu.


Natomiast uważam, że socjalizm miał dużo wad, ale największą z nich było to, że potrafiliśmy, że dał nam pretekst, żeby wszystko zwalić na socjalizm. Ja na przykład w 1989 roku akurat kończyłem szkołę podstawową i byłem przekonany, że no teraz to już będzie wszystko dobrze. Byłem przekonany, że rzeczy będą się zmieniać na lepsze. No a wyszło jak wyszło.


Myślę, że jedną z rzeczy, którą żeśmy wyrzucili, wylali dziecko z kąpielą, to było planowanie, ponieważ socjalizm wysoko na piedestale stawiał ideę planowania. Wrzuciliśmy ją w dużym stopniu do kosza. Czasami sobie myślę, że dobrze, że socjalizm nie stawiał na piedestale nauki mycia zębów, bo po 30 latach 80% społeczeństwa by nie myło zębów. Po prostu upadek planowania przestrzennego, jaki w Polsce nastąpił po 1989 roku, jest całkowicie bezprecedensowy.


Żeby było jeszcze śmieszniej, co by o tym socjalizmie nie mówić, ale wtedy powstało naprawdę cała masa opracowań, które od strony teoretycznej analizowały, jak miasta powinny się rozwijać, jak powinny być nawet kształtowane ich sylwety. Następnie oczywiście można powiedzieć, że ileś z tych opracowań było niepraktycznych i tak dalej, ale tak naprawdę wylaliśmy dziecko z kąpieli i myślę, że bardzo trudno będzie to nadrobić.


Oczywiście można mówić dużo o tym, co w Szczecinie się dokonało przed i po. Oczywiście można wskazywać poszczególne realizacje. Żeby już też nie przeciągać, bo każdy z nas miał mieć kilkanaście minut na opowiadanie, mogę powiedzieć, że z moich ulubionych rzeczy, które powstały w Szczecinie po wojnie, to kościół Nawinowskiego.


Nawiasem mówiąc, miałem kiedyś taką dziwną sytuację, że miałem prowadzić po Szczecinie grupę inżynierów z Japonii i miałem im coś pokazać w Szczecinie i naprawdę nie wiedziałem. Natomiast pokazałem między innymi ten kościół. Na pewno Różanka. Różanka to jest w ogóle dla mnie jakieś epicentrum Szczecina. Obecnie jest to pewna rekonstrukcja tylko tego, co było przed wojną, ale mimo wszystko jest to jakieś miejsce, które się udało. Ale zwróćcie państwo też uwagę, że na tej samej Różance, która jest tak piękna, mamy z reguły taki tymczasowy namiot pawilon, który projektował prawdopodobnie ktoś ślepy, ewentualnie nigdy nietrzeźwiejący. No trudno mi powiedzieć, co kim kierowało, natomiast no stoi to tam. No jest to jakieś nieszczęście w tak pięknym miejscu.


Cóż mogę powiedzieć? Mogę też powiedzieć coś takiego, że w tej swojej spółdzielni próbowałem chociaż zacząć od drobnych spraw, od małej architektury. I między innymi nie chciałem też, żeby ten nasz tutaj, nasza wypowiedź miała charakter trochę takiego kącika wzajemnej adoracji, ale pozwolę sobie powiedzieć, że wracając też do tego, że powiedziałem, że mogę być supportem, że Marek tu obecny po prawej stronie był moim nauczycielem na studiach i był jednym z tych nauczycieli, których szanuję. Mieszkam też na osiedlu zaprojektowanym przez jego firmę na Starej Cegielni, znaczy na tej części, która się nazywała Nowa Cegielnia. Nigdy nie wiem, o co chodzi, dlaczego jedna jest nowa, druga stara, ale okej. Natomiast tam jest bardzo starannie zaprojektowana mała architektura, zieleń i nawet takie rzeczy zmieniają niezwykle dużo.


Pamiętam przy wielu wyjazdach do Włoch, jak patrzyłem na przykład, nie wiem, na ławki na dworcu i patrzyłem: Jezus Maria po prostu, w jakim jestem kraju, o czym my w ogóle mówimy? No i natomiast trzeba powiedzieć, że mamy zmiany na lepsze. Na przykład mamy wreszcie barierki, które nie są żółte, bo nie wiem czy państwo pamiętacie kiedyś wszechobecność żółci na szczecińskich ulicach. Pamiętam takie kawały, że potem do Szczecina jakiś rekordowy transport żółtej farby przyjechał i trzeba go było jakoś zużytkować na pokrycie nią całego miasta.


  Dziękuję.



mapa
Array ( [status] => 1 )