loading...

Zapis debaty - Piotr Mync

23 lipca Odsłon: 318

Zapraszamy do lektury pełnego tekstu wystąpienia Piotra Mynca, który zabiera nas w fascynującą podróż po architektonicznym krajobrazie Szczecina ostatnich 80 lat. Od nieocenionej wartości powojennych blokowisk, przez bolesne straty modernizmu, po rozkwit indywidualności po 1989 roku – Mync nie tylko chwali, ale i wyzwa okiem eksperta analizuje wyzwania współczesnego odbioru architektury. Dowiedz się, dlaczego Szczecin staje się pionierem w rewitalizacji historycznych kwartałów i jaką rolę w tworzeniu najlepszych przestrzeni odgrywają konkursy architektoniczne. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć duszę architektoniczną miasta i odkryć jego ukryte piękno.

Najważniejsze tezy:
 

  • Pochwała i wyzwania polskiej architektury Szczecina: Pomimo problemów, przez ostatnie 80 lat w Szczecinie powstało wiele wartościowych obiektów, które zasługują na docenienie i ochronę.

  • Funkcjonalność blokowisk: Mimo swojej estetyki, osiedla z wielkiej płyty charakteryzują się wysoką funkcjonalnością urbanistyczną, zapewniając mieszkańcom dostęp do kluczowych usług.

  • Tragiczne straty modernizmu: Kluczowe obiekty modernistyczne w Szczecinie często zostały zniszczone, przebudowane lub straciły swój pierwotny charakter, co jest bolesną stratą dla dziedzictwa architektonicznego.

  • Architektura jako wyraz indywidualności i kontekstu: Twórczość architektów po 1989 roku wniosła indywidualność i różnorodność do krajobrazu miasta. Współcześni architekci coraz bardziej szanują kontekst historyczny i otoczenie.

  • Wyzwania w odbiorze współczesnej architektury: Nowe, ikoniczne budynki w Szczecinie często spotykają się z krytyką, co autor wiąże z brakiem edukacji społeczeństwa w zakresie odbioru i oceny architektury.

  • Szczecińska szkoła rewitalizacji: Miasto rozwija własne, unikalne podejście do rewitalizacji historycznych kwartałów, polegające na wprowadzaniu nowych funkcji i poprawie komfortu życia, zamiast wyburzeń.

  • Rola konkursów architektonicznych: Konkursy architektoniczne są kluczowym narzędziem do wyłaniania najlepszych projektów i tworzenia funkcjonalnych, estetycznych przestrzeni, co w Szczecinie jest widoczne na przykładzie realizacji TBS-ów.

  • Potrzeba promocji dobrej architektury: Autor postuluje potrzebę tworzenia przewodników i udostępniania informacji o wartościowych obiektach architektonicznych, aby zwiększyć świadomość i dumę mieszkańców z dziedzictwa miasta.

 

Pełen zapis wystąpienia:

Ja przyznam, że wyobraziłem sobie, że dzisiejsza nasza rozmowa to rozmowa o tym, co wnieśliśmy, co zachowaliśmy i w sumie co przez te 80 lat dla tego miasta w rozumieniu właśnie ładu przestrzennego i architektury te pokolenia – bo to już nie jest pokolenie, tylko pokolenia – zrobiły. Ja oczywiście w pierwszym odruchu sobie pomyślałem: "No to to se ponarzekamy, nie?".

No i sobie powiedziałem: nie, trzeba sobie to zadanie inaczej postawić, próbować pokazywać to, co się udało. I oczywiście, idąc tym tokiem, co chwilę i tak narzekałem, ale myślę, że warto warto pamiętać o tym, co się tu zdarzyło i warto o to dbać, i warto ten poziom, na który tutaj na końcu zwrócił pan uwagę, powstającej architektury aktualnie doceniać, bo taka też jest. To nie jest tak, że powstaje tylko zła architektura.


I oczywiście te pierwsze złe skojarzenia to jest wielka płyta i blokowiska, bo taka masa niesamowita w latach 70., w szczególności później trochę w 80., powstała. Trudno tu bronić tych budynków. Ja zresztą jestem też winien, bo też zaprojektowałem parę budynków mieszkalnych w systemie szczecińskim. Natomiast tamte osiedla mają to, o czym pan mówi, urbanistykę. Może nie zawsze była to piękna przestrzeń, ale zawsze były to zespoły bardzo funkcjonalne. Tam zawsze było miejsce na przedszkole, na szkołę, na żłobek, na sklep i nawet na samochody w takiej ilości, w jakiej wówczas się wydawało, że to maksymalnie jest możliwe.


Bardzo ważny, moim zdaniem, okres powstawania architektury w Szczecinie, tej polskiej już architektury, to okres modernizmu, który powinniśmy szanować. I tutaj właśnie się naciąłem natychmiast na to, że muszę narzekać, bo szczeciński Dom Sportu przy Wąskiej został właściwie rozebrany. W tej chwili jest odbudowywany. Nie wiemy, jak wybrano tę koncepcję, nie wiemy, dlaczego ten architekt to robi. Ja tam mieszkam obok, często przychodzę, mam pewne obawy właśnie, jak to zadziała na przestrzeń, już abstrahując od samego budynku. Tutaj autorem był architekt Marian Rąbek.


Budynek Cezasu, który – ci, którzy pamiętają nienaruszony ten budynek – to był kapitalny obiekt. W tej chwili te różne funkcje, różne banery, różne dobudówki, nie wiem czy odzyskamy jeszcze i będziemy w stanie go przekazać takim, jakim powinien być. No bezpowrotnie zginął bar Ekstra i to otoczenie zupełnie unikalne wokół tego baru. To był projekt Zbigniewa Grudzińskiego i jego zespołu.


Warte są wspomnienia dwa obiekty Andrzeja Korzeniowskiego. Jeden to Kosmos, który niby zachowany, ale tak naprawdę zabity tą manią odtwarzania pierzei ulic historycznych, bo tak to sobie trzeba powiedzieć, że to się tylko dlatego mogło stać, podczas gdy ten plac przed tym był konieczny, żeby ten budynek rzeczywiście działał na odbiorcę. I drugi budynek, który jeszcze ma jakąś szansę, choć już jest w całkowitym upadku, to budynek Baltony. To też jest Andrzej Korzeniowski, ten okrąglak. No, kapitalna rzecz.


Wreszcie wiata stacji Pogodno. Tutaj się udało, co przez SKM-kę później zacznie działać, ale się udało. Wreszcie trochę dobrej, modernistycznej mieszkaniówki, mieszkaniówki z usługami w parterach w centrum samym i trochę bardziej na uboczu mieszkaniówki bez usług. Tutaj bym wymienił Macieja Prażyńskiego, Renatę Fydę-Karwowską i profesora Mieczysława Jankowskiego. To są takie przykłady. Ta architektura ma jedną wadę: ona się źle starzeje. Używano po prostu złych materiałów na budowę, a jeszcze gorszych materiałów na odświeżanie.


Pomijając kompletne barbarzyństwo, jeśli chodzi o sposób rozkładania koloru, kolorystyki nowe, te przy ociepleniach, to po prostu pozabijało na Wyzwolenia. Właściwie te wszystkie budynki są załatwione na ulicy Wąskiej w wielu miejscach, ale taka mieszkaniówka powstawała.


Tak myśląc o tym, jak ja obserwowałem architekturę jeszcze w średniej szkole, później na studiach, to nie sposób nie powiedzieć o Zbigniewie Abrahamowiczu, którego i duże obiekty i domy jednorodzinne moim zdaniem się wyróżniają. Jest to amfiteatr, jest to Aleja Fontann. Jest to kościół, o którym pan przed chwilą mówił, Świętego Krzyża na Głębokim, kościół Świętego Brata Alberta, monument na cmentarzu żydowskim przy Słowicach. No i liczne domy jednorodzinne. To był przełom w stosunku do tych kostek wszędzie panujących. Nagle dzisiaj możemy sobie powiedzieć, może nawet za dużo tych materiałów, za dużo tego detalu, ale to było kompletnie co innego w stosunku do tego, na co byliśmy przez lata skazani. Zwykle z płaskim dachem, najlepiej bliźniak albo domek wolnostojący, bez wdzięku zupełnie i bez jakiejś takiej w ogóle indywidualności.


No i wreszcie po 1989 zmieniło się bardzo wiele. Dzisiaj myślę, że trudno jest nawet komuś, kto dzisiaj projektuje, sobie wyobrazić, jak wyglądało projektowanie w latach 80. W większości materiałów nie można było zdobyć. To, o czym pan mówi, mała architektura – jeżeli mi udało się przy budynku z wielkiej płyty zdobyć cegłę klinkierową, żeby robić z tego mały, to był sukces. Dzisiaj? No to oczywiście jest śmieszne w ogóle, dla każdego dostępne, tylko kwestia pieniędzy.


Ale taki przykład, który moim zdaniem z tego pierwszego okresu jest wybitny, choć już też zniszczony nową elewacją, to tak zwana „Czekoladka”, biurowiec firmy, wtedy to się nazywało chyba firma Kontakt, robiony przez nieżyjącego Stanisława Kondarewicza i rzeźbiarza Ryśka Wilka. On był ceramiką cały zbudowany i była to rzeźba, to był nie tylko budynek. Nowy właściciel blachą zastąpił te elewacje. To już zupełnie oczywiście nie jest to. Ten sam tandem robił też Dom Kupca, też unikalny obiekt. To są obiekty, które może nawet, może z tego powodu wyjścia z konieczności schematu, niejako w drugą stronę miały przegięcie – bardzo chciały się wyróżniać, ale to też jest według mojej oceny taki znamienny.


Wreszcie Pazim, biurowiec i hotel. Tutaj był, o ile pamiętam, projektant z Chorwacji i muszę przyznać, że po latach lepiej oceniam. Obawiałem się, że on będzie się bardziej starzał. Są bardziej prestiżowe obiekty w Szczecinie, które się gorzej starzeją.


No i stadion Pogoni, który tak naprawdę nie wiem, kto zaprojektował, bo pierwsza koncepcja, która wygrała konkurs, nie została zrealizowana, więc to jest połączenie różnych, różnych prac. No i dwie takie sztandarowe prace to Filharmonia, studia Baron Ciga, i Centrum Dialogu Przełomy [Roberta] Koniecznego. Oba te obiekty są często krytykowane. Myślę, to jest w tym między innymi wiele z tego, o czym pan mówił, że nie jesteśmy nauczeni odbierać architektury, nie jesteśmy nauczeni oceniać. Wprawdzie odwrotnie niż pan, uważam, że jeszcze gorzej jest ze sztukami plastycznymi, bo niektórzy sztuk plastycznych w ogóle nie oglądają, a budynki chciał nie chciał oglądają. Także to są takie sztandarowe obiekty. Spotykają się z krytyką, moim zdaniem są znakomite. Oba są znakomite.


No i tutaj znowu wychodzi mi na koniec tej frazy, że muszę Marka wymienić: Łasztownia i Floating Arena. Dwa moim zdaniem z najlepszych przez te 45 lat powstałych. Kilka tak dobrych tylko obiektów powstało jak te dwa obiekty.


Ale co się zdarzyło w tym czasie? W tym czasie, w którym ja w jakiś sposób funkcjonowałem, najpierw przez 10 lat jako architekt, później już w urzędach różnych, ale zawsze za to odpowiedzialny, uważam, że przez te 40 parę lat architekci nauczyli się szanować kontekst. Zniknęło to, że kiedyś właściwie moja rzeźba i to jest najważniejsze. W tej chwili kontekst jest bardzo szanowany, historyczne elementy są bardzo szanowane.


Myślę, że szczecińska swego rodzaju szkoła rewitalizacji tych kwartałów powstałych na przełomie XIX i XX wieku naprawdę pokazuje świetne przykłady i to jest tam właściwie nie ma remontów, to jest dosłownie rewitalizacja. Pojawiają się nowe funkcje, pojawiają się ulepszone funkcje mieszkaniowe, pojawiają się funkcje społeczne, pojawia się zieleń. Kubatury są redukowane na tyle, na ile to potrzebne, żeby komfortowo żyło się w tych, które pozostają, a nie wyburzane, jak to kiedyś był taki trend, zostawiamy kamienice obrzeżne, w środku wyburzymy wszystko i zrobimy trawnik.


Tutaj chciałem zwrócić uwagę na jeden fakt. Moja optyka na architekturę nie tylko w Szczecinie, ale w Szczecinie najwięcej czasu temu poświęciłem, to jest w głównej mierze optyka inwestora. I tutaj muszę powiedzieć, że moja przynależność do Stowarzyszenia Architektów, zrozumienie wzajemne z działaczami stowarzyszenia doprowadziły, że olbrzymia ilość budynków rewitalizowanych – może nie budynków, zespołów budynków rewitalizowanych i zespołów nowo budowanych budynków mieszkalnych – była wyłaniana w konkursie. Ja to przejrzałem i byłem sam zaskoczony, że same TBS-y, oba, kiedy były jeszcze oba, teraz jest jeden, TBS-y ogłosiły, rozstrzygnęły i zrealizowały kilkadziesiąt konkursów. Ja myślę, że w Szczecinie poza tym może było drugie tyle albo i nawet nie. I moim zdaniem to zdało egzamin. To, co zawsze ze stowarzyszeniem mówiliśmy, że warto te kilka, kilkanaście, czasem kilkadziesiąt koncepcji uzmysławia właśnie, jak można zrobić tę przestrzeń najciekawszą, najbardziej przyjazną, oddziałującą na, na przechodzących.


Uważam, że tutaj odmiennie od kolegi, że wszyscy odbierają architekturę, czasem zupełnie nieświadomi. W dobrych przestrzeniach czują się lepiej i stąd mamy takie dziwne zachowania. No tak mi się podobają miasteczka we Francji, tak mi się podobają małe miasteczka w Niemczech, a u nas jest tak okropnie. Ale jak mówimy: dobra, nie róbmy tych szyldów, nie róbmy tych reklam, nie róbmy tych bud. My jesteśmy przedsiębiorcami, dlaczego mamy tego nie robić? Nie ma. Mimo że sami czują się lepiej w przestrzeniach uporządkowanych, jednocześnie nie chcą brać odpowiedzialności za to, jaka ta przestrzeń powstaje.


Ale wracając do rewitalizacji, projekty Dunaja, studia A4, Makowskiego i Sołtka-Zimnickiego to są takie przykłady zrealizowane, które warto warto pokazywać, bo ja jak przywoziłem ludzi do Szczecina i pokazywałem, to ludzie sobie nie wyobrażali, że za tymi pierzejami może takie życie tej półprywatnej przestrzeni tętnić. I ci ludzie się czują bardzo z tym związani.


Wreszcie mieszkaniówka wielorodzinna: w samych konkursach zrealizowali bardzo udane zespoły mieszkaniowe. Marek Sietnicki, Jarek Nawrocki, Rysiek Burbicki, Maciek Gardiasz, zespół Czujkowski-Zombirt, Piotr Hoffman w Dedeko czy Wojtek Dunaj. Ja wymieniam jako przykłady, ja nie starałem się poczynić jakiegoś kompletu, ani też robić jakiegoś rankingu. Natomiast chciałem zwrócić uwagę, że rzeczywiście jest gdzie pójść w Szczecinie, żeby tę dobrą architekturę oglądać. Tu muszę powiedzieć, że wszystkie te osiedla, które mam na myśli, wymieniając te nazwiska, były realizowane po konkursach i rzeczywiście znaczna część z nich jest w tej chwili wzorowa.


I wreszcie mieszkaniówka jednorodzinna, to jest najtrudniejsze do oceny. Tak jak mówiłem, Zbigniew Abrahamowicz właściwie tutaj pierwszy pokazał, że można, że każdy może mieć inny dom i to jest jedno, ale przyznam, że nie uzmysławiam sobie, ale być może słabo znam północ Szczecina współcześnie powstającą, nie uzmysławiam sobie dużych zespołów jednorodzinnych, które bym chciał tak wymienić, że to jest fajna nowa dzielnica. Natomiast pojedyncze budynki takie, które mi się po prostu skojarzyły, to poza budynkami Abrahamowicza, Marka Sietnickiego, budynki Andrzeja Popiela nieżyjącego, Maćka Gardiasza. Naprawdę też byłoby co pokazywać.


Może szkoda, że nie próbujemy tego w ogóle porządkować i jakoś, może to dla stowarzyszenia, może trochę ze wsparciem miasta, warto taki przegląd zrobić, żeby on był przede wszystkim dostępny dla tych, którzy chcą, dla szczecinian, którzy chcą to poznać, ale również dla przyjezdnych, żebyśmy nie musieli tak jak pan, bo ja też często, chociaż mam taką listę w komputerze, co warto pokazać i w zależności od gościa odhaczam, co może być interesujące dla danej osoby.


Także uważam, że zostawimy wiele dobrego, że warto o tym pamiętać i warto o tym dbać, żeby nie niszczyć tak jak część tego dorobku poprzedniego pokolenia, ale już powojennego, zniszczyliśmy.



mapa
Array ( [status] => 1 )